niedziela, 1 sierpnia 2010

it comes in waves and bleeds me dry, you're killing me again.. on skinned knees we'll crawl..

tak podle skurwiona w swym pijaństwie. odszukuję łzy w kamiennym sercu i płaczę tak szczerze. wykrzykując swą prawdę, całe zło. każdą myśl znaczy grzech. przez skórę wyrzucam z siebie wczorajszy alkohol, by potem upić się na nowo. splugawiona wpełzam z powrotem do swej nory, ciało gnije w łóżku.

jakże śmieszą mnie bezbarwne skrzydła motyli, cierpiących za miliony modelek malowanych photoshopem. nikt nie ma namiastki prawa udawać chorą osobę. anoreksja sama wybiera tych, których chce zabić.

jestem tak zmęczona, że aż nie mogę spać. strach rodzi bezsenność, a wraz z nią obłęd zaciska coraz ciaśniej pętlę na mej szyi. chcę się kochać, pieścić, całować. odwiedź mnie, disorderze.

wmuszam w siebie ok. 150 kcal dziennie. ogórki i kapusta kiszona + soki. cholera.. waga wreszcie spadła, cztery kilo do granicy zero. podpisałam cyrograf zmuszający mnie do bycia czterdziestoma ośmioma kilogramami życia. bycie kobietą gwarantują mi łykane o osiemnastej zero dwa hormony, bicie serca syntetyczne witaminy.

naznaczone przekleństwem mego imienia ciało pożera samo siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz